Globalna teza, że do inwestowania wystarczy ETF, nie znajduje prostego potwierdzenia na polskim rynku obligacji skarbowych. Z analizy mTFI wynika, że w ostatnich latach większość funduszy aktywnie zarządzanych osiągnęła lepsze wyniki niż dostępne rozwiązania pasywne. Badanie objęło okres od 31 stycznia 2022 r. do 31 marca 2026 r., czyli czas pełnego cyklu polityki pieniężnej NBP, od podwyżek do obniżek stóp procentowych. mTFI przeanalizowało 13 funduszy obligacji skarbowych dostępnych dla inwestorów detalicznych, zarządzanych przez różne TFI. Punktem odniesienia był prosty wynik rynku polskich obligacji, pokazujący, ile można było zarobić bez wybierania funduszu przez fundusze indeksowe i ETF.

Bartosz Pawłowski, prezes mTFI.
ETF daje średnią rynku. Problem w tym, że średnia w praktyce słabo wypada w porównaniu z najlepszymi wynikami, jakie można mieć – mówi Bartosz Pawłowski, prezes mTFI. - Na polskich obligacjach różnice między zarządzającymi są na tyle duże, że wybór funduszu to nie detal, tylko decyzja, która naprawdę robi wynik. Albo sprawia, że zostawiamy część pieniędzy na stole.

Michał Hołda, dyrektor departamentu zarządzania aktywami, mTFI.
Ten rynek momentami jedzie jak rollercoaster, a momentami stoi w miejscu – przekonuje Michał Hołda, dyrektor departamentu zarządzania aktywami mTFI. - Gdy zaczyna się ruch, czyli zmieniają się stopy, rośnie zmienność, doświadczenie zarządzającego robi ogromną różnicę. W spokojnych czasach ETF po prostu „zbiera swoje”, ale kiedy rynek przyspiesza, liczy się refleks i decyzje.
Nie ma dziś jednego przycisku „zainwestuj i zapomnij”, który działa w każdych warunkach – podsumowuje Bartosz Pawłowski. - Polski rynek obligacji bez wątpienia promuje myślenie, doświadczenie i selekcję. I dlatego gra między aktywnym a pasywnym jeszcze przez jakiś czas się tu nie skończy. A to oznacza, że obecnie o wyniku inwestycji w polski dług nadal w dużej mierze decyduje nie tylko rynek, ale także konkretne decyzje zarządzających.
Joanna Duda
ekspertka ds. relacji z mediami

