mBank udostępnia klientom indywidualnym listy zastawne, czyli dłużne papiery wartościowe emitowane przez mBank Hipoteczny, które są zabezpieczone kredytami mieszkaniowymi. Tysiąc złotych wystarczy, żeby kupić instrument oparty na wierzytelnościach hipotecznych. Odsetki będą wypłacane co kwartał, a ich wysokość będzie powiązana ze stopą referencyjną Narodowego Banku Polskiego.

Krzysztof Bratos, wiceprezes mBanku ds. bankowości detalicznej.
„Klienci chcą dzisiaj usług i produktów, które rozumie się od razu, bez słownika finansowego. Takich, które są bezpieczne i działają przewidywalnie. Listy zastawne mają jasne zasady, regularne odsetki i oparcie w konkretnych aktywach. To podejście bliskie temu, jak rozumiemy w mBanku zdrowe finanse: bez nadmiaru, bez zaskoczeń, z kontrolą i poczuciem sprawczości, wobec tego, co się dzieje z pieniędzmi” – mówi Krzysztof Bratos, wiceprezes mBanku ds. bankowości detalicznej.

- nominał 1000 zł, tyle wystarczy, żeby móc zainwestować,
- odsetki wypłacane co trzy miesiące,
- 4% w skali roku na start (w I kwartale),później 0,25% plus stopa referencyjna NBP,
- emitowane na 3 lata,
- notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie można je sprzedać na rynku wtórnym,
- bez dodatkowych warunków i bez ukrytych mechanizmów.

Piotr Petelewicz, prezes zarządu mBank Hipoteczny.
„List zastawny to instrument finansowy oparty na bardzo prostej formule: portfel kredytów mieszkaniowych generuje przewidywalne spłaty, z których w dalszym kroku finansowane są odsetki od wyemitowanych listów. Dzięki dłuższemu niż np. w przypadku tradycyjnych lokat bankowych terminowi zapadalności listu, długoterminowe kredyty zyskują lepiej dopasowane terminowo finansowanie. Pozwala to na zwiększenie stabilności i przewidywalności dla obu stron transakcji - zarówno klient, jak i bank zyskują instrument o zwiększonej odporności na krótkoterminowe wahania rynku” – mówi Piotr Petelewicz, prezes mBanku Hipotecznego.

Marek Lusztyn, wiceprezes mBanku ds. zarządzania ryzykiem.
„To rozwiązanie, które działa nie tylko w dobrych czasach. Nawet w trudniejszych warunkach rynkowych inwestor ma oparcie w konkretnych aktywach, które są prawnie wydzielone. Z kolei dla banku to stabilne, długoterminowe finansowanie. Taki model zwyczajnie obniża ryzyko ponoszone zarówno przez bank, jak i klienta” – mówi Marek Lusztyn, wiceprezes mBanku ds. ryzyka.
Joanna Duda
ekspertka ds. relacji z mediami

